Niemcy Północne - poznaj nieznane.

Wszystkie artykuły

Weekend muzeów w Szlezwiku

O d średniowiecznej osady Wikingów po największy na świecie globus i najdalsze zakątki kosmosu – a to wszystko w małej odległości od niewielkiego Szlezwiku-Holsztynu. To świetny (i tak nieoczywisty) pomysł na przedłużony weekend.

Wielu z was zapewne pamięta czasy szkolnych wycieczek do muzeum. I prawdopodobnie spora część osób kojarzy je z nudnymi wykładami przewodnika, a może nawet zakurzonymi eksponatami w gablotach. Na ścianach wisiały setki obrazów, a dwujęzyczne opisy na tabliczkach mało komu zostały w pamięci.

Teraz gdy jesteśmy dorośli, inaczej patrzymy na pewne rzeczy. Chętnie podróżujemy i chcemy poznawać nowe miejsca oraz ich historię. W niemieckim kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn, mamy całkiem sporo muzeów i to w pięknej oprawie.

Targ i system umocnień Danevirke z czasów wikingów wpisano w 2018 r. na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. / Fot. Shutterstock

Odkryjmy, jakie eksponaty kryją się w Zamku Gottorf

Historia zamku sięga drugiej połowy XII w., kiedy to wzniesiona została pierwsza warownia. Wkrótce do rezydencji przenieśli się biskupi i mieszkali w niej do momentu oddania siedziby książętom Szlezwiku w 1268 r. W XV w. zamek odziedziczyli Oldenburgowie, którzy krótko wcześniej sięgnęli po tron duński. Szczególne zamiłowanie do tego miejsca okazywał król Fryderyk I, dzięki któremu dobudowano zachodnie skrzydło – był to jeden z pierwszych przykładów wczesnego renesansu w północnej Europie.

Po śmierci króla rezydencja trafiła w ręce młodszego pokolenia. Za panowania Fryderyka III w pierwszej połowie XVII w. zamek stał się ważnym europejskim centrum kulturalnym.

Obecnie w gruntownie odrestaurowanej rezydencji mieści się Muzeum Historii Kultury i Sztuki oraz Muzeum Archeologiczne. Znajdziemy tu również Muzeum Regionalne Szlezwiku-Holsztynu. Można w nim podziwiać cenne dzieła europejskiego malarstwa, a także zwiedzać pełne przepychu wnętrza, takie jak Sala Królewska, w której umieszczono liczne dzieła sztuki średniowiecznej. Bogactwem zdobień przyciąga też rokokowa Plöner Saal.

Warto zobaczyć także Salę Jeleni (Hirschsaal), w której znajdziemy wiele motywów łowieckich. Swego czasu odbywały się w niej bankiety i inne ważne uroczystości. Lubicie odkrycia podróżnicze? Co powiecie na to, że w jednym z budynków zamkowych eksponowana jest łódź morska z IV w.? I to w całkiem niezłym stanie!

Idźmy dalej, aż sięgniemy gwiazd…

Wizyta w zamku Gottorf ucieszy nie tylko miłośników historii sztuki, ale także entuzjastów astronomii. Na tej samej wysepce, na której stoi rezydencja, znajduje się gigantyczny globus oraz barokowy ogród. Skąd pomysł, by w otoczeniu piękna przyrody stworzyć przestrzeń dla nauki?

Otóż książę Fryderyk III mocno pasjonował się badaniem gwiazd. On i jego nadworny matematyk Adam Olearius wpadli na genialny, jak na tamte czasy pomysł zbudowania gigantycznego globusa. Najbardziej niezwykłą rzeczą było to, że… można było wejść do środka. We wnętrzu z kolei znajdowało się sztuczne niebo z gwiazdozbiorami – w ten oto sposób globus stał się pierwszym w historii planetarium.

Obecnie na wyspie znajduje się replika tego planetarium, w otoczeniu częściowo odtworzonego barokowego ogrodu. Nie jest to jednak typowy muzealny obiekt, lecz miejsce, które dostarcza niezapomnianych przeżyć. Pamiętacie film "Jurrasic World", w którym młodzi bohaterowie odbywali nietypową podróż, umożliwiającą im podglądanie dinozaurów?

Wprawdzie w zamku Gottorf nie ma prehistorycznych zwierząt, ale za to możecie doświadczyć równie niecodziennego przeżycia, jakim jest "przejażdżka" we wnętrzu gigantycznej kuli. Począwszy od tego sezonu zrealizowany z największą starannością film animowany prezentuje zwiedzającym dzieje powstania globusa.

Na parterze planetarium zainstalowano sprzęt, umożliwiający wam przeniesiecie się do świata wirtualnej rzeczywistości. Dzięki temu należy ono teraz do najnowocześniej wyposażonych instytucji muzealnych w kraju. Sześciominutowy seans w technologii VR nie ma jednak zastąpić przejścia na następną kondygnację planetarium i znalezienia się wewnątrz kuli. Wręcz przeciwnie. Pobudza pragnienie zbadania globusa, a co za tym idzie – chęć zdobycia zupełnie nowej wiedzy.

Wspaniała lekcja historii…

… czeka was w Muzeum Wikingów w Hedeby, jednym z najważniejszych niemieckich muzeów archeologicznych. W czasach średniowiecza Hedeby było osadą wikingów, a zarazem ważnym targiem i portem. W tych okolicach rozciągał się również system fortyfikacji – Danevirke, który miał za zadanie chronić południową granicę Danii. Będąc w okolicach historycznych osad, nie można ominąć wizyty w tamtejszym muzeum poświęconym historii ludu, który zasłynął głównie wyprawami łupieżczymi, sięgającymi wybrzeży Afryki i Morza Czarnego.

Wikingowie byli bezlitośnymi zdobywcami i żeglarzami, a na swych niewielkich łodziach potrafili dotrzeć w najbardziej odległe krańce świata. Według niektórych źródeł to oni jako pierwsi, pomimo braku przyrządów nawigacyjnych i map, dotarli do Ameryki Północnej i założyli tam pierwsze, kolonialne osady.

Co ciekawe, mit jasnoskórego brodacza – boga Wirakocza, pojawia się nawet w przekazie południowoamerykańskich Inków. Niepokojące rogi, które zdobiły hełmy są jednak tylko wymysłem, który pojawił się znacznie później – i jest raczej inspiracją dla projektantów kostiumów teatralnych niż nawiązaniem historycznym.

Muzeum Wikingów i siedem zrekonstruowanych zabudowań doskonale ilustrują życie i zwyczaje mieszkańców tych terenów. Przez cały rok mają tu miejsce liczne wydarzenia i akcje interaktywne, dzięki którym zwiedzający mogą wcielić się w role dawnych wojowników. Zwiedzając kompleks możecie także zobaczyć ścieżkę pozwalającą przejść przez historyczne tereny z Danevirke do Hedeby. Taki spacer to okazja do poznania nie tylko historii wikingów, ale również zagrożonych gatunków zwierząt, które mieszkały w tutejszych lasach.

Jeżeli starczy czasu, koniecznie odwieźcie stolicę Szlezwik-Holsztyn – Kilonię. Do najbardziej znanych muzeów należą: Muzeum Komputerowe, Muzeum Żeglarstwa przy nadbrzeżu Sartorikai oraz Muzeum Maszyn.

W muzeum sztuki Kunsthalle zajdziecie zbiory 1000 obrazów z sześciu wieków, 200 rzeźb, 40000 grafik i utworzony w XIX w. zbiór dzieł antycznych. Nie można także nie wspomnieć o Stadtmuseum w Warleberger Hof, który jest najstarszym zachowanym dworem szlacheckim z początku XVII w. W tak niezwykłych miejscach, jakie znajdują się w Szlezwiku i jego okolicach, zwiedzanie muzeów naprawdę wciąga. I to bardzo!

Fot. główna: Shutterstock

 

Rowerem przez niemieckie wybrzeże

Białe klify opadające stromo do morza, portowy klimat hanzeatyckich miast, uzdrowiskowa architektura i słynne wiklinowe kosze na plażach. Tuż za zachodnią granicą Polski zaczyna się raj dla rowerzystów – setki kilometrów tras wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego.

Czytaj więcej
 

Miasto z baśni. Brema pełna zabytków i atrakcji

Choć jest najmniejszym krajem związkowym Niemiec, miejsc do zwiedzenia jest w niej co niemiara. Brema, którą wielu z nas kojarzy z baśniami braci Grimm, to miejsce idealne zarówno na weekendową eskapadę, jak i dłuższy pobyt. Ruszajmy zatem!

Czytaj więcej
quiz
 

Nieznane szlaki i wszechobecny spokój. Koniecznie spójrz przed podróżą

Któż z nas nie ma czasem ochoty, by rzucić wszystko, wyłączyć telefon i odpocząć z dala od zgiełku i codziennej bieganiny? Czas wprowadzić plan w życie. W północnej części Niemiec z łatwością zejdziemy z utartych szlaków, odnajdując ciszę i spokój, także w miastach.

Czytaj więcej

Szlakiem średniowiecznych miast portowych

S zlezwik – Holsztyn to region, który zachwyci każdego, dla którego podróżowanie to przede wszystkim kontakt z historią i kulturą europejską. Port Kilonii, flensburski deptak, a także ich okolice – wszystkie te miejsca wypełnione są wyjątkowymi atrakcjami.

Między dwoma morzami

Nie musimy wyruszać w wyprawę za ocean, aby odkryć malownicze zakątki. Wystarczy wsiąść w samochód i po kilku godzinach znajdziemy się w niezwykłym miejscu na mapie naszej Europy. Gwarantujemy – wakacyjne selfie będą równie zachwycające!

Wyruszmy bowiem w podróż do południowej części półwyspu Jutlandzkiego. Nasz zachodni sąsiad ma nam wiele do zaoferowania, ponieważ to właśnie tutaj możemy połączyć błogi spokój i piękne plaże wraz z zapierającymi dech w piersiach średniowiecznymi miastami portowymi.

Nie sposób nie wspomnieć, że Szlezwik – Holsztyn znajduje się w bardzo ciekawym obszarze geograficznym, pomiędzy Morzem Północnym a Morzem Bałtyckim.

Czy wiesz że... ?

W średniowieczu Lubeka wywierała bardzo silny wpływ nie tylko na miasta niemieckie. Lubeckie prawo lokacyjne stanowiło wzór dla prawie 150 innych ośrodków, między innymi Szczecina i Elbląga. / Fot. Martin Bülow

Starówka na wodzie

Podróż po najdalej wysuniętym na północ kraju związkowym Niemiec zaczynamy w Ratzeburgu. Znajduje się on na wyspie, a trójkątna starówka jest zewsząd otoczona wodą. W tym średniowiecznym mieście zobaczyć musimy romańską katedrę ufundowaną przez Henryka Lwa w XII w. Świątynia odznacza się potężną wieżą i zbudowana jest z obowiązkowej w Niemczech czerwonej cegły. Zapaleni miłośnicy historii zdecydowanie będą zadowoleni z tego punktu na trasie.

Ojczyzna marcepanu

Zaledwie 30 minut drogi od Ratzburga na północ znajduje się ojczyzna marcepanu, czyli Lubeka. Zawdzięcza to Johannowi Georgowi Niedereggerowi, który założył w niej fabrykę tego przysmaku. Nie wyjedziemy z Lubeki bez marcepanowych upominków dla najbliższych, które sprzedawane są praktycznie na każdym kroku. Co więcej charakterystyczny styl, który znajdziemy w tym mieście jest niepowtarzalny - rzadko kiedy możemy spotkać tyle gotyckich budynków wykonanych z czerwonej cegły w jednym miejscu!

Kanał Kiloński

powstał po to, by zapewniać sprawną przeprawę statków w razie wybuchu wojny. Dodatkowo skraca drogę o około 250 mil morskich w porównaniu z trasą wokół Półwyspu Jutlandzkiego. / Fot. KaiKo Photo

W towarzystwie gigantów

Wzdłuż Kanału Kilońskiego prowadzi ścieżka rowerowa. Możemy aktywnie spędzić dzień przy okazji podziwiając wielkie promy i statki, które w tym czasie mijamy. Ta najbardziej uczęszczana, zbudowana przez człowieka droga wodna w 2020r. kończy 125 lat / Fot. Gerald Hänel -GARP

Obserwując promy i statki

Czas najwyższy nastawić GPS na stolicę regionu czyli Kilonię. W tym miejscu zaczyna się zamknięty potężnymi śluzami Kanał Kiloński, który łączy Morze Bałtyckie z Morzem Północnym. Został zaprojektowany tak, aby bezpiecznie odbywał się tranzyt między dwoma morzami. Wzdłuż tej największej ciekawostki inżynieryjnej i technicznej (kanał ma 100 km długości i 100 metrów szerokości) znajduje się ścieżka rowerowa. Możemy aktywnie spędzić dzień przy okazji podziwiając wielkie promy i statki, które w tym czasie mijamy.

Zmęczeni, możemy udać się na obiad do jednego z lokali na Dänische Strasse, znajdziemy tutaj miejsca z typową niemiecką kuchnią. W tym mieście definitywnie nie będziemy się nudzić. Najlepiej klimat tego miejsca oddaje spacer nabrzeżem, gdzie znajdują się najważniejsze punkty turystyczne.

Każdy ma wśród znajomych osobę, która kocha muzea- tutaj ma wielkie pole do popisu: Muzeum Żeglarstwa, Muzeum Miejskie, skansen Schlezwig-Holstein Freilichtmuseum, gdzie wyeksponowano rybackie chaty, warsztaty i młyny z okresu między XVI a XIX w. Warto też odwiedzić Galerię Sztuki, gdzie zgromadzono ogromną kolekcję dzieł związanych z duńską historią Szlezwiku-Holsztynu, sięgających swoją historią XVIII wieku. Znajduje się też tutaj coś dla naszych mniejszych podopiecznych - Aquarium z fokami i najrozmaitszymi przedstawicielami bałtyckich ryb dostarczy nie lada wrażeń.

Tuż przy duńskiej granicy

Ostatnim punktem, ale równie ciekawym jest Flensburg. To tętniące życiem miasto znajduje się przy samej granicy z Danią. Każdy kto lubi żeglować to właśnie tutaj poczuje się spełniony – miasto to jest pełne tradycji żeglarskich, które widzimy na każdym kroku.

Osadnicy w XIII wieku wybrali to miejsce ze względu na dostęp do najważniejszych szlaków handlowych i od tego momentu Flensburg jest ważnym miejscem na żeglarskiej mapie.

Zwieńczeniem naszej podróży po półwyspie Jutlandzkim może być spacer długą promenadą Holm otoczoną pięknymi kamienicami i przylegającymi do nich słynnymi dziedzińcami. Przy Holm skupiają się najważniejsze atrakcje miasta.

Wybierając miejsca na wakacje czy dłuższy weekend nie szukajmy daleko. Często nie doceniamy tego, co mamy blisko naszego kraju. Wyjazd do zachodnich sąsiadów zawsze będzie strzałem w dziesiątkę, zarówno dla rodzin z dzieckiem czy osób szukających aktywnego wypoczynku. No cóż… Chyba możemy powiedzieć, że mamy plan na najbliższy wyjazd!

Fot. główna: KaiKo Photo

 

Hamburg: city break w zielonej metropolii

Czerwone spichlerze, kraina miniatur i wątpliwej sławy dzielnica, w której karierę zaczynali Beatlesi – to tylko niektóre z licznych atrakcji Hamburga. A wszystko to na wyciągnięcie ręki, bo bilety lotnicze można kupić w bardzo przystępnych cenach.

Czytaj więcej
quiz
 

Nieznane szlaki i wszechobecny spokój. Koniecznie spójrz przed podróżą

Któż z nas nie ma czasem ochoty, by rzucić wszystko, wyłączyć telefon i odpocząć z dala od zgiełku i codziennej bieganiny? Czas wprowadzić plan w życie. W północnej części Niemiec z łatwością zejdziemy z utartych szlaków, odnajdując ciszę i spokój, także w miastach.

Czytaj więcej
 

Dolna Saksonia – majówka, która spełni wszystkie oczekiwania

Niemiecki land, który jest chyba najbardziej charakterystyczny dla tego kraju. Można tu wypocząć nad morzem i w górach. Znajdzie się coś dla aktywnych (13 tys. km szlaków rowerowych, sporty wodne czy piesze wędrówki), jak i dla tych, którzy pragną relaksu na łonie natury.

Czytaj więcej

Aktywnie z rodziną. Weekend na niemieckim pomorzu

B lisko 2 tys. km wybrzeża, szerokie plaże, nadbałtyckie uzdrowiska, jeziora, liczne zamki oraz zabytkowe miasta chronione przez UNESCO. A wszystko to tuż za polską granicą.

Weekend to za mało, by choćby pobieżnie poznać Meklemburgię-Pomorze Przednie. Ale kto powiedział, że nie można tam wracać po wielokroć, odkrywając te tereny krok po kroku? Tym bardziej, że ciekawych miejsc – i to tuż po przekroczeniu polskiej granicy – nie brakuje.

Godzinami można błądzić po wąskich i krętych średniowiecznych uliczkach hanzeatyckich miast, kryjąc się w cieniu potężnych gotyckich świątyń. Odkrywać nadmorskie kurorty i uzdrowiska, w których przed laty lubili się zatrzymywać cesarze, artyści i pisarze. Podglądać największe w Europie skupisko żurawi czy przemierzać kajakiem meandrujące szlaki meklemburskiego pojezierza. W tym morzu – nomen omen – atrakcji każdy na pewno wybierze coś dla siebie.

10 000 m kw.

ma rynek w Wismarze i jest jednym z największych w północnych Niemczech

Wanny berlińczyków

Pierwsze skojarzenie, gdy myślimy o Meklemburgii to wyspy. Ruszając rowerem ze Świnoujścia już po kilkuset metrach od granicy w krajobrazie zachodzi, na początku nie do końca uchwytna, zmiana. Wszechobecne po polskiej stronie parawany zastępują wiklinowe kosze plażowe. A prowadząca przez las szeroka i oświetlona ścieżka rowerowa wiedzie wprost do Ahlbeck, jednej z trzech miejscowości uzdrowiskowych, w których przed laty chętnie odpoczywali cesarze Prus i Austro-Węgier.

Latem słońce wyłania się tu wprost z morza, a pierwsze promienie rozświetlają biel drewnianego mola z 1898 roku. Tu każdy odwiedzający kieruje swoje pierwsze kroki, natychmiast chcąc poczuć morską bryzę na twarzy. Tuż obok rozciąga się promenada z licznymi knajpkami i barami. Jakże łatwo w tym miejscu cofnąć się w czasie. Wystarczy zamknąć oczy, by zobaczyć dzieci biegające wokół pasiastych namiotów służących za przebieralnie i berlińczyków zanurzonych w wannach z morską wodą. Na pobliskich wydmach, jak nigdzie indziej smakują świeżo złowione i wędzone ryby od rybaków.

Warto też na chwilę odwrócić wzrok od morza i zagłębić się w uliczki, przy których poza okazałymi willami stoją dawne chałupy rybackie, niektóre wciąż pokryte strzechą.

Ruszając dalej ścieżką rowerową lub promenadą, po zaledwie sześciu kilometrach, docieramy do Heringsdorf, kolejnego cesarskiego uzdrowiska, w którym ćwierkanie niezliczonej liczby ptaków zagłusza wszystkie inne dźwięki. Tu lubiła wypoczywać berlińska elita przełomu XIX i XX wieku. Artysta Lyonel Feininger, muzyk Johann Strauß czy pisarze Maxim Gorki, Theodor Fontane, Lew Tołstoj oraz Thomas Mann. Nawet cesarz Wilhelm II chętnie przyjeżdżał tu, by złapać oddech. W Heringsdorf trudno oderwać wzrok od przepięknych willi z wykuszami, wieżyczkami i werandami.

Godzinami można też siedzieć na deskach ponad 500-metrowego, najdłuższego zagospodarowanego mola w Europie, gdzie mieszczą się liczne sklepiki i lokale.

Po kolejnych dwóch kilometrach ścieżką lub promenadą dociera się do ostatniego z cesarskich kąpielisk – Bansin, gdzie wiatr targa koronami poskręcanych w fantazyjne kształty sosen. Założone w 1897 roku uzdrowisko rozciąga się między morzem a jeziorem Schloon.

Tu także znajdziemy piękne wille i drewniane domy rybackie. Bansin, jako pierwsze niemieckie kąpielisko, otrzymał w 1923 roku "zezwolenie na swobodne kąpiele". Spragnieni morskich fal kuracjusze prosto z pensjonatu mogli pójść spacerkiem do plażowego kosza. To była rewolucja, bo dotychczas musieli korzystać z kabin plażowych na kółkach. Do Bansin przez lata ściągały gwiazdy niemieckiej wytwórni filmowej UFA oraz pisarze. Tu mieszkał Hans Werner Richter, założyciel Grupy 47, do której należał m.in. Günter Grass.

Białe perły

Kolejna wyspa, której nie można pominąć planując wyprawę do Meklemburgii, to Rugia z najmniejszym niemieckim Parkiem Narodowym Jasmund, kredowym wybrzeżem i lasami bukowymi, które mają ponad 700 lat. To idealne miejsce na długie spacery czy wycieczki rowerowe.

Najsłynniejsze uzdrowiska Rugii to Sellin i Binz, najchętniej odwiedzane kurorty Niemiec. Spacerując po stylowym Binz z jego wiekowymi domami wczasowymi, drewnianym molo, domem zdrojowym czy budkami plażowymi cofamy się w czasie do końca XIX wieku.

Chcąc dostać się z Sellin do Binz (lub odwrotnie) warto wsiąść do "Pędzącego Rolanda", kolejki wąskotorowej ciągniętej przez parowóz.

Tuż obok Rugii położony jest półwysep Fischland-Darß-Zingst z pięknymi, dzikimi plażami, w tym najpiękniejszą Darß Weststrand, stromymi brzegami i przybrzeżnymi jeziorami oraz jednym z największych w Niemczech parków narodowych. Tu całkowicie można odciąć się od współczesnego zgiełku i zatopić w zupełnie innym, pełnym żurawi, świecie. W malowniczo położonej wiosce Ahrenshoop unosi się artystyczny duch. Podobnie w Zingst, gdzie odbywa się festiwal fotograficzny "horizonte zingst", który przyciąga wielu fotografów z całej Europy.

Podwodny świat Bałtyku

Można też zdecydować się na zupełnie inny wariant poznawania Meklemburgii i ruszyć szlakiem hanzeatyckich miast. Hanza to potężna średniowieczna organizacja handlowa skupiająca miasta północnej Europy.

Zacznijmy od Stralsund, które nazywane jest bramą do Rugii oraz Wismaru. Historyczne centra obu miast wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Już sam spacer po wąskich średniowiecznych uliczkach i urokliwych zaułkach dostarcza niezapomnianych wrażeń.

W Stralsund koniecznie zabierzcie dzieci do Niemieckiego Muzeum Morskiego (na starym mieście) i Ozeaneum (w miejscowym porcie), świata rekinów, płaszczek, koników morskich i ośmiornic, od których maluchy nie będą mogły oderwać wzroku. Tu można podejrzeć życie żółwi, które zamieszkują ogromny zbiornik i na dłużej zatrzymać się przy basenie ryb ławicowych, który ze swoimi 17 metrami szerokości i 9 metrami głębokości zajmuje dwie kondygnacje budynku.

Na naszej trasie nie może zabraknąć Rostocku, największego miasta Meklemburgii, siedziby najstarszego, założonego w 1419 roku, uniwersytetu w regionie Bałtyku. W tutejszym kościele Mariackim znajduje się średniowieczny zegar astronomiczny Hansa Düringera, który wciąż pracuje. Dzieciom na pewno spodoba się też zoo. Na 56 ha w lasku Barnstorfer Wald mieszka ponad 2000 zwierząt, reprezentujących ok. 250 gatunków. Spotkamy tu niedźwiedzie polarne, słonie, gepardy, krokodyle czy pelikany.

Z centrum Rostocku blisko do niewielkiej, bo liczącej zaledwie 8 tysięcy mieszkańców, nadmorskiej osady Warnemünde. Ta początkowo niewielka wioska rybacka w XIX wieku przekształciła się w modny kurort.

Przyjeżdżając koleją wystarczy iść za tłumem, by po przekroczeniu starego ujścia rzeki Warnow wejść w urokliwą portową alejkę. Zanim dojdziecie do morza pobłądźcie uroczymi uliczkami najstarszej części dzielnicy. Jednym z symboli Warnemünde jest latarnia z 1897 roku. Warto pokonać strome schody, wspiąć się na szczyt i podziwiać wspaniały widok okolicy.

Niedaleko Rostocku znajduje się także pachnąca truskawkami Wioska Rekreacyjna Karls Erlebnisdorf w Rövershagen. Poza torem wyścigowym ciągników, latającą stodołą czy zwierzęcym teatrem można tu zobaczyć jak produkowane jest mydło, marmolada czy cukierki. Wszystko z truskawek.

Fot. główna: Shutterstock

 

Hamburg. Wyjątkowo zielona metropolia

Spacerując po Hamburgu, przy odrobinie szczęścia, można zobaczyć lśniące czarne ptaki z długimi szyjami i pomarańczowymi haczykowatymi dziobami – kormorany! Ptak, który normalnie żyje nad morzem, osiedlił się na wilgotnych nizinach Parku Miejskiego Harburg – zaledwie 30 minut od głównego dworca kolejowego.

Czytaj więcej
quiz
 

Nieznane szlaki i wszechobecny spokój. Koniecznie spójrz przed podróżą

Któż z nas nie ma czasem ochoty, by rzucić wszystko, wyłączyć telefon i odpocząć z dala od zgiełku i codziennej bieganiny? Czas wprowadzić plan w życie. W północnej części Niemiec z łatwością zejdziemy z utartych szlaków, odnajdując ciszę i spokój, także w miastach.

Czytaj więcej
 

Szlakiem średniowiecznych miast portowych

Szlezwik – Holsztyn to region, który zachwyci każdego, dla którego podróżowanie to przede wszystkim kontakt z historią i kulturą europejską. Port Kilonii, flensburski deptak, a także ich okolice – wszystkie te miejsca wypełnione są wyjątkowymi atrakcjami.

Czytaj więcej
uwaga

Niektóre elementy serwisu mogą niepoprawnie wyświetlać się w Twojej wersji przeglądarki. Aby w pełni cieszyć się z użytkowania serwisu zaktualizuj przeglądarkę lub zmień ją na jedną z następujących: Chrome, Mozilla Firefox, Opera, Edge, Safari

zamknij
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.